Posty

Wyświetlam posty z etykietą recenzja

Darmowe Ogłoszenia

Obraz
Serwis: olx.pl Nie mam w zwyczaju pisać o konkretnych serwisach oraz stronach internetowych. Nie lubię i już. Jednak wielokrotnie ponawiana prośba mailowa, kierowana do mnie przez Anne M. z serwisu OLX, skłoniła mnie w końcu, do tego żeby jednak o nim na moim blogu napisać - skoro tak ładnie proszą... Zaznaczam jednak, że to co niżej opisane, zebrałem w dniach 5-7 listopada 2009 roku, więc jak coś nie wygląda tak jak tu pisze, to może już zostało zmienione. Serwis ten jest kolejnym agregatorem darmowych ogłoszeń, który wchodzi na nasz dość nasycony rynek, albo próbuje się przebić ciut wyżej w rankingu google. Już przy wejściu na stronę www.olx.pl rzuca mi się w oczy przywitanie mnie imieniem jakiegoś użytkownika, dziwne, nigdy tam nie zakładałem konta, z mojego komputera też nikt z tego serwisu korzystać nie mógł, więc skąd ta nazwa? No nic, każdemu może zdarzyć się taki błąd, lecz ten akurat może znaczyć, że w jakiś sposób można przejąć sesję innego użytkownika. Wpadek gramatycznych i...

Przepraszam, dokąd płyniemy?

Film: Jeszcze nie wieczór Przez czas, jak przez ocean płynie dom - Dom Weterana Aktora. Wypełniony jest schorowanymi emerytowanymi aktorami. Zamkniętymi w swoich pokoikach, spędzających dnie całe na tych samych rytuałach. Te same gesty, te same rozmowy. Te same role. Czasem, któryś z pasażerów tego statku do śmierci wypada za burtę, przyjeżdża pogotowie, zabiera. Łajba płynie dalej. Obsługa z wózkami roznosi kawę i ciastka, nikt nie wie, kiedy nadejdzie jego kolej. W środek tego ustalonego świata zostaje wrzucony świeżak, młodzian - w porównaniu z resztą towarzystwa. Nie godzi się na zanurzenie w maraźmie, postanawia rozruszać skostniały układ panujący w domu. * * * Bardzo ciepły, pogodny film o odchodzeniu w niepamięć. Film o umieraniu, bez tragedii, bez krzyków. Wypełniony artystami z dawnych lat, schorowanymi, niedołężnymi, czasem szalonymi. Nie sposób jest odgadnąć kto gra, a kto jest sobą. Czuję się za młody do tego filmu. Dla mnie jest on filmem o starych aktorach, nie rozpoznaję...

Lodowcowy deszcz

Obraz
Film: Epoka Lodowcowa 3 Do kin właśnie weszła trzecia część Epoki Lodowcowej. Stara prawda kinowa mówi, że sequele są o wiele gorsze od pierwszych części. Tym razem nie było tak źle, jednak dało się odczuć pewną odtwórczość. Nie sposób było nie zauważyć podobieństwa tego filmu, do innych animacji prezentowanych ostatnio. Główni bohaterowie, znani z poprzednich części ulegli znacznemu spłaszczeniu i spłyceniu. Gdyby nie Wiewiór, wysuwający się na pierwszy plan, oraz popaprana łasica cały film należałoby spisać na straty. Ogólnie: ciekawy, bardzo zabawny film - bajka niekoniecznie dla dzieci. * * * Gdy seans się skończył, padał deszcz. Ciepły letni deszcz, taki porządny, z tęczą. Gdy przechodził, zachodzące słońce oświetliło całe miasto, które zostało zabarwione na pomarańczowo. Spokojna, leniwa atmosfera letniego popołudnia. Gdybym miał wybierać, jak wygląda raj od środka, to miałby właśnie kolor pomarańczy tuż po deszczu.

Gra w zaskoczenia

Film: Gra dla dwojga Dawno nie byłem w kinie. Jakoś się tak złożyło, że nie było nic wartego obejrzenia. Przez kina gremialnie przetaczała się zamerykanizowana chała. Coby już całkiem nie schamieć metodą eliminacji i porad Kinomaniaka do obejrzenia wytypowany został film "Gra dla dwojga". Prosta historia. Dwie konkurujące firmy kosmetyczne, ogromna ilość pieniędzy kręcąca się dookoła balsamów i kremów (wiele osób je ze sobą myli). Każda firma stara się śledzić kroki konkurencji, po to by nie wypaść z rynku, w momencie kiedy ta druga wyskoczy z czymś zupełnie nowym, niespodziewanym. Trudno jest cokolwiek zdradzić na temat fabuły, bez zdradzania zbyt wielu szczegółów zakończenia. Od początku do końca w filmie przeplatają się nagłe zwroty akcji z retrospekcjami. Mnie zakończenie nie zaskoczyło, ale ja sypię truskawki cukrem.

Gwiezdny powrót do przeszłości

Film: Star Trek (2009) Dawno dawno temu w odległej galaktyce... No może jednak nie dawno, a w przyszłości i nie w odległej, a w naszej. Ogromna ilość fanów uniwersum Star Trek gwarantowała, że prędzej czy później pojawi się kolejny film albo kolejny serial oparty na tamtym świecie. Zaczyna się od pięknie ukazanej katastrofy, a później obserwujemy klasyczny wzrost i powrót bohatera. Odnajdujemy powiązania z innymi filmami tej serii, znane postacie, znajome rasy. W sumie poza pięknymi, wciskającymi w fotel efektami specjalnymi, nie ma tu nic ciekawego. Jest kilka chwytliwych kwestii, kilka niezłych zakrętów, ale to tyle. Miło było zobaczyć coś nowego z tego uniwersum. Jednak, jak ktoś poszukuje czegoś głębokiego to źle trafił.

Mroczna kicha

Obraz
Film: Mroczny Rycerz Właśnie wróciłem z seansu tego filmu i jestem rozczarowany oraz znudzony. Nie ma sensu porównywać tego filmu z pierwszym filmem w którym Batman ściera się z Jokerem, gdyż byłoby miażdżące dla tego nowego. Wykażę kilka wad, które zdrowo psują zabawę podczas oglądania. Słaba postać Jokera: to taki mały pocieszny świr, nic wartego uwagi, nie budzi strachu - tylko litość. W niektórych momentach przypomina skrzyżowanie Ronalda McDonalda z krukiem - przekomiczne, na plus niejednoznaczna, za każdym razem inna pewna historia z przeszłości Jokera. Batman - goguś, czy mi się dobrze zdaje, ale we wszystkich interpretacjach Bruce Wayne miał szeroką szczękę i mocne bary, na tym nawet najlepszy garnitur wygląda jak szmata, nie przemawia to do mnie, ani trochę. Głos Batmana - zachrypnięty żulik, przy kinie z mocnymi basami powoduje lekkie sensacje żołądkowe - blee. Komisarz Gordon - o, miła znajoma paszcza, to samo pompatyczne zachowanie, ale te przemowy do zachodzącego słońca są...

Beowulf

Pierwszy raz o tym filmie usłyszałem z telewizji, co jest dziwne jak dla mnie gdyż większość ciekawych filmów oberwuję już od etapu ukończenia zdjęć. Ten film był mi kompletnie nieznany, nie kojarzyłem nawet faktu, że jest on w pełni wykonany przy pomocy komputera. Film obejrzałem, w kinie, nawet zapłaciłem za tę przyjemność, co prawda korzystając z karty zniżkowej, ale zapłaciłem. Wrażenia? Historia ciekawa, efekty specjalne oki (czy w filmie w pełni komputerowym można mówić o efektach specjalnych?). Pięknie zrobione krajobrazy, postacie ciekawe. Niestety, komputerowo generowana twarz nie jest w stanie zatrzymać mojej uwagi na dłużej niż pół minuty. Scenariusz jest spójny, choć trochę przewidywalny. Starzenie się jest ładnie oddane. Niektóre kobiety są chyba klonowane. No i największa porażka filmu, drewniane koniki. Trucht konia jest oddany w tak sztuczny sposób, że aż przykro się na to patrzy. W sumie film mogę polecić, dla historii i muzyki której warto posłuchać również poza film...

Gwiezdny pył

Byłem, byłem. Film opowiada historię człowieka z wioski na złączeniu światów. Wioska nazywa się "Mur" z jednej strony normalny świat, taki jaki znamy, co prawda nie bardzo współczesny, u progu rewolucji przemysłowej, ale pozbawiony niespodzianek. Z drugiej strony muru świat przepełniony magią, wróżkami i czarownicami. Nasz bohater (facet!) przechodzi z jednej strony muru na drugą w poszukiwaniu matki i miłości. Z nieba spada gwiazda, za którą podążają trzy złe wiedźmy, pretendenci do tronu. Wszystko to łączy się w naprawdę wesołą mieszankę którą warto zobaczyć z całą rodzinką (albo samemu byle z czymś do pochrupania).

Pająkonuda

Popełniłem dziś seans w kinie. Zaznaczam, że poszedłem do kina, gdyż film na którym odgniatałem sobie tyłek nie zasługiwał na to żeby na niego właśnie iść. W ulotce którą miąłem przed seansem wyczytałem kłamliwe brednie, to niby film sensacyjny był. W sumie to sensacyjny był, przez kilka minut. Zdradzę wam genialny pomysł na scenariusz. Wymyślić kilka ładnych scen sensacyjny i dopakować dialogi. Możliwie napompowane i bez sensu, byle tylko bohaterowie stali i gadali do siebie, bez umiaru. Ple-ple, ple-ple, ple-ple. Roztrząsają swoje odczucia, gadają o przeszłości, zawsze można dorzucić tonę retrospekcji. Wszystko byleby film miał fajną długość. Jak odcieknąć litry wody to zostają trzy sceny i film krótkometrażowy. Najbardziej przegiętą i patetyczną sceną była ta jak główny bohater przelatuje przed ogromniastym łopoczącym gwiaździstym sztandarem. Jeszcze strażacy biją brawo, skąd tam strażacy? Nie ważne, łopocze, jest tak aaach i w ogóle. Nuuuuuda!