środa, lipca 07, 2010

Moja gęba pełna sznurka

Wychodząc od dentysty usłyszałem pochwałę: "byłeś dzielny". Ostatni raz coś takiego od dentysty usłyszałem w dzieciństwie, choć równie dobrze może to być moja fantazja i takie zdarzenie nigdy nie miało miejsca. Mogłem dostać lizaka i być pogłaskanym po głowie, trzydzieści lat na karku i takie wyróżnienie, może już jestem aż tak stary, że aż zdziecinniały, może też tak młodo wyglądam.

Lizak od dentysty, taki mały sabotaż. Naprawią Ci zęby, ale dadzą coś, żebyś wrócił. Nie zapomnij umyć zębów po zjedzeniu lizaka! Nie miałem ochoty sprawdzać jakie inne branże popełniają podobne fopa prezentowe, choć wydaje mi się, że karta kredytowa dla najlepiej oszczędzających pasuje pod ten przypadek. Dwa miesiące bez odsetek najczęściej skutkuje zadłużeniem niemożliwym do spłacenia z jednej pensji, zwłaszcza gdy wysoka roczna opłata jest zwracana za wykonanie transakcji na kwotę równą cztero-pięciokrotnościom limitu.  Próbowałem już kilka razy otrzymać kartę kredytową, bez opłat oczywiście z limitem na jedną czwartą, jedną piątą swoich zarobków. Niestety większość banków odmawia - nie dziwi mnie to zresztą, taki klient jest wyjątkowo niedochodowy, skoro może cały czas korzystać z bezodsetkowego kredytu.

Tytułowe sznurki w gębie to szwy, z obrzydzeniem wyjmujemy włosy z zupy, jednak gotowi jesteśmy tygodniami paradować z całymi kłębem sznura powciskanego w dziąsła.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza