Posty

Wyświetlam posty z etykietą samochodzik

Rzeczoznawca

Przychodzi taka chwila w życiu właściciela stukniętego samochodzika, ze musi się spotkać z rzeczoznawca, który określi co wart jest jego wychuchany wyniunkany smok - oktopij. Każdy ma jakieś zadanie do wykonania w życiu, jakiś ważny cel który uświęca albo i nie środki. Pan rzeczoznawca miał jasno określony cel, nie pomagać. Nikomu i niczemu, a już na pewno nie pomagać w odzyskaniu lub wynagrodzeniu szkody. Jego biuro było wręcz zasłane różnymi teczkami i dokumentami. Sprawiał wrażenie dość miłego i zabawnego ludka jednak przy każdej okazji próbował przekuć szkodę cudzą na swoją korzyść. Podsuwał niekorzystne rozwiązania, siał niepewność, szukał powodów do odmowy, jednym słowem dość nieużyteczny. Po wypełnieniu tony papierków i zakwestionowania (przez rzeczoznawce) idei ruchu okrężnego jego biuro zostało opuszczone, i obietnica szybkiego załatwienia sprawy też została złożona. Najzabawniejsze były akta pani Szkody które leżały niewinnie na biurku, niestety ta Szkoda dostała odmowę.

Szkoda

Czy zastanawialiście się kiedyś do jakich granic absurdu może dojść oszczędnictwo i urzędactwo w Polsce? W moim osobistym odczuciu te dwie cechy są prawie tak nieskończone jak wszechświat. Idąc z pewną sprawą do firmy biurowej, prywatnej, nie spodziewasz się drogi czytelniku zapewne, że z chwilą przekroczenia bramy urzędu wkroczysz w złowieszczą i śmiertelnie niebezpieczną strefę urzędalskiego absurdu. Po ostatniej przygodzie z samochodzikiem, chcąc odzyskać w miarę cały wozik, trzeba było dokonać cudu o nazwie "zgłoszenie szkody". Owszem, adres gdzie to trzeba zrobić jest ogólnie dostępny, owszem, godziny otwarcia przyjazne a urzędnicy fachowi. Jedna tylko rzecz jest dziwna. Udajesz się ludku do pokoiku z kartka na drzwiach informującą że to właśnie tu możesz zgłosić zdarzenie. Super! W środku stoi biurko, telefon i... No właśnie, nic więcej. Spodziewałeś się kogosia na krzesełku - kicha, kogosia nie ma. Okoliczne biurasy nauczone doświadczeniem każą podnieść słuchawkę telef...

Ciach!

Obraz
Dzisiaj miała miejsce stłuczka. Przy wyjeździe z ronda nastąpiło uderzenie. Samochodzik mocno trzepnięty obrócił się w miejscu, uderzył kołem w krawężnik i wylądował na trawniku. Nic się nikomu nie stało, ale środek lokomocji zaszyje się teraz w warsztacie na kilka długich dni. Wszyscy ciekawi mocnych wrażeń mogą obejrzeć uszkodzenia na poniższych zdjęciach. Może to rozczaruje niektórych, ale winą za stłuczkę trzeba obciążyć kierowce samochodzika którego tu nie widać. Który jak podejrzewam poruszał się w sposób niedozwolony zamaskowanym czołgiem.