czwartek, listopada 09, 2006

Rzeczoznawca

Przychodzi taka chwila w życiu właściciela stukniętego samochodzika, ze musi się spotkać z rzeczoznawca, który określi co wart jest jego wychuchany wyniunkany smok - oktopij.
Każdy ma jakieś zadanie do wykonania w życiu, jakiś ważny cel który uświęca albo i nie środki. Pan rzeczoznawca miał jasno określony cel, nie pomagać. Nikomu i niczemu, a już na pewno nie pomagać w odzyskaniu lub wynagrodzeniu szkody. Jego biuro było wręcz zasłane różnymi teczkami i dokumentami. Sprawiał wrażenie dość miłego i zabawnego ludka jednak przy każdej okazji próbował przekuć szkodę cudzą na swoją korzyść. Podsuwał niekorzystne rozwiązania, siał niepewność, szukał powodów do odmowy, jednym słowem dość nieużyteczny.
Po wypełnieniu tony papierków i zakwestionowania (przez rzeczoznawce) idei ruchu okrężnego jego biuro zostało opuszczone, i obietnica szybkiego załatwienia sprawy też została złożona.
Najzabawniejsze były akta pani Szkody które leżały niewinnie na biurku, niestety ta Szkoda dostała odmowę.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza