Posty

Wyświetlam posty z etykietą Zdjęcia

Lodowcowy deszcz

Obraz
Film: Epoka Lodowcowa 3 Do kin właśnie weszła trzecia część Epoki Lodowcowej. Stara prawda kinowa mówi, że sequele są o wiele gorsze od pierwszych części. Tym razem nie było tak źle, jednak dało się odczuć pewną odtwórczość. Nie sposób było nie zauważyć podobieństwa tego filmu, do innych animacji prezentowanych ostatnio. Główni bohaterowie, znani z poprzednich części ulegli znacznemu spłaszczeniu i spłyceniu. Gdyby nie Wiewiór, wysuwający się na pierwszy plan, oraz popaprana łasica cały film należałoby spisać na straty. Ogólnie: ciekawy, bardzo zabawny film - bajka niekoniecznie dla dzieci. * * * Gdy seans się skończył, padał deszcz. Ciepły letni deszcz, taki porządny, z tęczą. Gdy przechodził, zachodzące słońce oświetliło całe miasto, które zostało zabarwione na pomarańczowo. Spokojna, leniwa atmosfera letniego popołudnia. Gdybym miał wybierać, jak wygląda raj od środka, to miałby właśnie kolor pomarańczy tuż po deszczu.

Patelnie

Obraz
Tym razem nie będzie o gotowaniu, ale o tak zwanej sprzedaży bezpośredniej. Gdy się ma mnóstwo czasu, a na wycieraczce znajduje się zaproszenie na niesamowitą prezentacje pościeli wełnianej oraz innych równie niesamowitych urządzeń i produktów, to rozkłada się ogromny niebieski parasol i tupta się w kierunku zaszytego w okolicy hotelu. Hotel ów wynajął salę konferencyjną firmie specjalizującej się w sprzedaży bezpośredniej ekskluzywnych i niesamowicie drogich rzeczy. Dzięki produkującym się handlowcom mogłem się dowiedzieć, że nie korzystając z tej pościeli ryzykuję przegrzaniem (ojej!), zawałem (oh nie!) czy nawet ŚMIERCIĄ (pełna panika ). Trudno się zachwala zmyślone cuda gdy na widowni jest ktoś, kto się zbytnio wszystkim przejmuje, do którego wszystko trafia lepiej niż do innych. He, he, he... Posiedzieć w cieple kilka godzin, obserwując prezentacje która miała na celu sprzedanie czegokolwiek - komukolwiek jest bardzo ładnym ćwiczeniem pt. "jak nie dać się zmanipulować"...

Niedziela cudów

Obraz
Tak, ta deszczowa, czerwcowa niedziela pełna była cudów. Pierwszy z nich, cud internetowy. Dostałem spam który mówił do mnie pełnią obrazkowego języka. Mogłem dowiedzieć się co jest dobre, a co złe. Co jest cacy, a co już takie cacy nie jest. Proszę państwa, oto obrazek poznania dobrego i złego w wykonaniu spamerów: Drugim cudem była grupka ożywionych zmarzlin. Krótko przed drugą wojną światową, jedna z kapel podwórkowych wpada we Lwowie pod lód. Tam spędza prawie sto lat, wychodzi i z zostaje deportowana do Polski, ponieważ Ukraina jest już samodzielnym krajem. Zdziwieni i zdezorientowani grajkowie krążą po Rzeszowie zbierając drobne po to by zbudować maszynę czasu, odbyć niesamowitą podróż wstecz (albo do wszechświata równoległego) i odmienić swój los. Mogliby przy tym rozwalić ten wszechświat, więc nie mają co liczyć na mojego grosika. Udało mi się nagrać fragment ich niesamowitego występu:

Choróbsko

Obraz
Dopadło mnie zapalenie gardła połączone z wysoką gorączką i innymi tego typu cudami. Walczyłem z bakteriami dzielnie, przy pomocy antybiotyków, herbaty z cytryną pitej hektolitrami oraz koktajlami z miksowanych owoców. Bomba witaminowa!

Niezbadane koleje losu

Obraz
Czasem się zastanawiam, jak duże mam szczęście, albo jak bardzo miałbym przechlapane gdybym miał więcej pecha. Jakiś czas temu zdarzyło mi się być w Argentynie, na drugim końcu świata. Tam, gdzie teraz jest zima. Wróciłem w sobotę, dwudziestego piątego maja. Bez większych niespodzianek, z drobnym opóźnieniem w Paryżu: samolot do Polski miał usterkę i został wymieniony na inny. Dwa dni później siedząc w pracy przeczytałem pierwszego newsa o tym, że nad Atlantykiem zaginął samolot linii AirFrance. W takim momencie uruchamia się człowiekowi myślenie, zwłaszcza, że proszono mnie, abym został jeszcze dwa dni dłużej i w czymś pomógł. Mogłem lecieć dwa dni później, mogło nie być miejsc bezpośrednio z Argentyny, mogłem mieć przesiadkę w Rio, mogłem lecieć tamtym lotem. Trochę mi się zimno w tym momencie zrobiło. Przy każdej podróży, zwłaszcza lotniczej słyszę w mediach o spadających samolotach. Dzień przed, dzień po, w trakcie gdy jestem za granicą, gdzieś na świecie spada samolot i giną ludzi...

Buenos Aires

Obraz
Pamiętacie wyjazd do Cannes, na targi? Powtórka z rozrywki, ten sam klient, ta sama firma outsourcingowa, a miejsce najbardziej egzotyczne: Argentyna. Podobnie jak poprzednim razem i tym miałem służyć pomocą podczas prezentacji. Pomoc ta, wiązała się z zakupem kilku najpotrzebniejszych narzędzi, takich jak wiertarka, komplet kluczy, kable, śrubki, zaciski plastikowe, klej oraz pistolet do kleju. Prawda, że same programistyczne zabawki? Podróż na miejsce, strasznie długa, kilkanaście godzin w pociągach oraz samolotach. Dobrze, że tradycyjne linie lotnicze karmią i poją na pokładzie, bo by na miejsce zamiast mnie dojechała jakaś wysuszona szczapa. Na miejscu byłem w niedzielę z rana, po wykonaniu kilku telefonów wylądowałem w hotelu, umyłem się, posłuchałem lokalnej telewizji (miłe dla ucha miękkie plumkanie po hiszpańsku). W niedziele zaliczyłem krótką rundkę po Puerto Madero, zapadający zmrok nie pozwolił mi wykonać lepszych zdjęć (nawał późniejszej pracy sprawił, że gdyby nie zakupy, ...

Kotki

Obraz
Dom bez kota to nie dom. Co prawda mam już jednego kota - białego inteligentnego persa, jednakże każdy chciałby mieć towarzystwo i mój samotny biały kot też chciałby mieć kogoś do zabawy. Dlatego pojawiła się Sonia, młody kociak. Krzyżówka szarego dachowca z kotem bengalskim. Gdyby tylko koci dzień nie zaczynał się godzinę przed moim budzikiem.

Singlizm - definicja

Obraz
Czym jest 'singiel', zwłaszcza w takim kraju jak Polska? Poniższa okładka wszystko tłumaczy. Singiel, to osoba samotna która udaje szczęśliwą czekając na księcia z bajki. Bycie samotnym to wstyd, a na singli jest moda.

Dziura w ścianie

Obraz
Podczas przeprowadzki nadchodzi taki moment w którym trzeba wykonać kilka dziur w ścianach. Niezwykle pomocna w takich przypadkach jest zwykła wiertarka. Na początku idzie łatwo, sześć dziur pod półeczki - wierci się jak w masełku. Cel następny - kinkiet w kuchni, wydaje się prostym celem. Przyłożony, dziurki odrysowane. Wiertło zmienione (nie trzeba tak wielkich dziur jak pod półeczki). Włączamy, przykładamy - bzdryłk. Wybiło korki. Cholera, trafiłem na przewody. Bierzemy dłuto, odsłaniamy przewody, nie są przerwane - przynajmniej tyle. Trzeba mieć dużo szczęścia, żeby trafić dokładnie między dwie żyły w kablu. I w tym momencie zaczyna się jazda, okazuje się, że korki w mieszkaniu nie włączają zasilania. Krótkie śledztwo ujawnia istnienie kolejnych korków, tym razem na klatce. Korki zamknięte są w skrzynce elektrycznej którą otwiera się przy pomocy specjalnego trójkątnego klucza. W międzyczasie przyjeżdża mój brat, Szymon, otrzymuje rozkaz pilnowania lokum gdy ja udaję się na poszuki...

Lazurowe Wybrzeże - Francja

Obraz
W czasie pobytu na targach we Francji zatrzymałem się w małym hotelu na lazurowym wybrzeżu. Firma, która mnie tam ściągnęła, wynajęła też cały hotel, nieduży co prawda, ale wystarczający aby pomieścić w nim wszystkich pracowników, którzy przyjechali na targi z całego świata. Mając chwilę wolnego czasu wybrałem się na zwiedzanie okolicy. W wielu miejscach nadal widać stare śródziemnomorskie francuskie budownictwo. Bardzo stylowe wille, drobne budynki. Okiennice, okapy, ganeczki. Podczas spaceru zauważyć można, że ten piękny kawałek wybrzeża stał się ofiarą własnego sukcesu. Drobne domki po wyburzeniu zastępowane były przez przeraźliwie brzydkie wielopiętrowe hotele. Poza sezonem mieściny robią się senne, a plaże puste. Ze względu na charakter pływów w wielu miejscach woda zabiera piasek i jest on w zimie nawożony ciężarówkami. Śniadanie - mała uroczystość z pysznym chrupiącym pieczywem, kawą z mlekiem oraz ciągnącym serem. Można też zjeść garść owoców i popić świeżym sokiem pomarańczow...

Midem

Obraz
Praca w firmie outsourcingowej o międzynarodowej klienteli daje od czasu do czasu bonusy w postaci niespodziewanych wyjazdów zagranicznych. Poprzednim razem zobaczyłem Monachium, tym razem zwiedziłem niewielki fragment Francji - okolice Nicei i Cannes. Celem mojej podróży były targi muzyczne, służyłem tam jako support programistyczny. Przez te kilka dni na targach nie musiałem zbyt dużo pomagać - ale miałem dużo czasu by omówić wszelkie programistyczne sprawy z szefostwem firmy, która mnie wynajęła. Same targi były mocno oszałamiające, wiele kolorowych stoisk. Prawie na każdym stoisku były rozdawane darmowe płyty. Z rozmów z ludźmi wynikało, że w tym roku targi były mizerne - ja nie byłem tam wcześniej i nie miałem porównania. Byli tam prawie wszyscy wielcy muzycznego świata. Od producentów telefonów komórkowych, poprzez producentów pamięci flash, właścicieli praw autorskich różnorakich utworów. Były tam też stoiska krajowe. Na japońskim rozdawano sake (dziwnie smakuje wódka z ryżu), ...

Don't mess with LEGO

Obraz
Nie zadzieraj z LEGO-botem bo zasika Ci klawiaturę płynnym aluminium, i jeszcze powie wszystkim, że bawisz się Belville.

Święta

Obraz
W którym miejscu odbywają się święta? Czy jest to sklep udekorowany świątecznie już od piątego listopada (gdy tylko z wyprzedaży znikną znicze oraz plastikowe dynie)? Czy też może w telewizji, która zmienia ramówkę na początku grudnia, tylko po to by serwować po raz kolejny to samo w otoczeniu animowanych bombek i bałwanków. Może tym miejscem jest rodzina? Zabiegana, zapracowana. Zajęta sprzątaniem, gotowaniem - różnymi szamańskimi sztuczkami, które powtarzane z uporem stają się regułą? Rodzina powinna być ostoją więzi i miejscem celebracji wszystkich ważnych, z definicji "rodzinnych" świąt. Jednak, gdzieś w tym zabieganiu gubi się to co najważniejsze. Impet świąt rozbija się w przygotowaniach. Samo świętowanie staje się zwyczajną kolacją z której biesiadnicy starają się jak najszybciej uciec. Słyszę ostatnio głosy, narzekające na brak świąt w świętach. Na zbytnią komercjalizację świąt. Ciągle powtarza się, że święta to, święta tamto. Wyjedź na święta, jak się nie pokłócić n...

Serwer

Obraz
Czasem jest tak, że coś się zepsuje, coś się niszczy i coś się wywraca. Tak jak ten serwer, niemiecki, który się wywrócił. Zdjęcia przedstawiają stan wywróconego serwera, jak i po jego postawieniu.

Handel Magią Świąt

Obraz
Nikogo już nie dziwi gdy w sklepach można kupić ozdoby choinkowe, a ktoś w czapce krasnala sprzedaje choinki. Wielu z nas ma wspomnienia samodzielnego tworzenia ozdóbek ze słomy, papieru, patyczków. Sam pamiętam jak kiedyś z ojcem skroiliśmy (na drobne paski) kilka bloków kolorowego papieru do wycinanek tylko po to, żeby wytworzyć długaśny papierowy łańcuch. Dawniej każdy samodzielnie ścinał choinkę, a jeszcze wcześniej podłaźniczkę. Teraz ozdoby kupuje się w sklepie, podobnie jak choinki. Zamawia się potrawy wigilijne do domu, wystarczy tylko chcieć i mieć dość pieniędzy. Jednak jedna rzecz, przynajmniej dla mnie, była święta - pierniczki. Robione razem z rodziną, ozdabiane przez dzieci i wieszane na choince, tak żeby chłonęły wilgoć i stawały się coraz bardziej miękkie. Rozbierający choinkę mieli możliwość komisyjnego ich zeżarcia. Świat się kończy, możesz kupić rodzinne ciepło i tę szczególną atmosferę w najbliższym hipermarkecie. Kosztuje dwanaście złotych za kilogram. Uraduj swoje...

Łubudububuntu

Obraz
Jakiś czas temu, jeszcze przed premierą nowej wersji Ubuntu, na stronie domowej tego systemu zarejestrowałem się na darmową płytę z systemem. Co prawda zainstalowałem go z obrazu płyty już w dniu premiery, ale o tym zamówieniu nie zapomniałem. Po kilku tygodniach przyszło i byłem tym kompletnie zaskoczony. W środku oprócz płyty były naklejki, cztery, na zdjęciu są trzy bo jedną zdążyłem oddać jeszcze zanim zrobiłem te zdjęcia.

Światowy Dzień Pluszowego Misia

Obraz
Tak, dzisiaj jest taki dziwny dzień. W związku z tym ujawniam swoją dziwną kolekcję. Ha! Nie jestem normalny. To jest moja zabawka z dzieciństwa. Jak można wywnioskować ze zdjęcia, nazywa się (albo ma na imię, jak komu wygodnie) Bolek. Był niezastąpioną bronią zaczepno-obronną w kłótniach z młodszym rodzeństwem. Niezliczoną ilość razy tracił głowę w walce, jednak za każdym razem była ona mu przyszywana ponownie.

Cukierek albo ...

Obraz
Siedzisz sobie spokojnie w domu, jest przełom października i listopada. Wsuwasz swoje ulubione czekoladki gdy od telewizji odrywa Cię dzwonek do drzwi. Przed drzwiami siedzi kot, w przebraniu tygrysa z dyniowym koszyczkiem na słodkości. Z jego mordki odczytujesz znane większości hasło "cukierek albo psikus", co robisz? Wyjścia są dwa, nasypać cukierasków z górką, licząc się z dość dużymi kosztami. Taki kot jest wybredny, nie weźmie byle czego i trzeba się nastarać aby go ukontentować słodyczami. Koty wszak słodyczy za bardzo nie lubią. Nieodpowiedzialnie odpowiadasz psikus, może masz gorszy dzień, albo chciałbyś sobie coś nowego kupić. Kot wesolutko i psotnie przebiega Ci przez dom, rozbija kilka lamp, zrzuca większość obrazków. Wybucha telewizor i otwiera się z brzękiem lodówka. Dochodzisz do wniosku, że nie potrzebujesz tylu szklanych rzeczy. Pamiętaj, nigdy nie wybieraj psikusa, jeśli jest oferowany przez kota.

Kotwice czasu

Obraz
Całe nasze życie to rzeka, płynąca tylko w jedną stronę. Siedzimy w kajaku porwanym przez nurt. Mamy niewielki wpływ na to w którą stronę nasz kajak popłynie - jednak, gdy na naszej rzece nie ma żadnych szczególnych punktów, czas umyka nam niezauważenie, orientujemy się nagle, że minął rok, drugi, dwa miesiące, a my nie jesteśmy w stanie przypomnieć sobie niczego ciekawego, ani interesującego. Jest sposób na to aby czas nie upływał tak po cichu - człowiek zapamiętuje zarówno dobre jaki złe zdarzenia. Trzeba tworzyć dobre zdarzenia, wychodzić w pola, obserwować zachody słońca. Zatrzymać się na chwilę w biegu, rozmarzyć się nad mijającym czasem. Odwiedzić park, jakieś muzeum - wyjechać na urlop. Przy dużym zagęszczeniu fajnych zdarzeń, które dodatkowo upamiętni się na zdjęciach, można czasem złapać się na tym, że niektóre ze zdarzeń przesuwamy na rok poprzedni. Niezwykłe jest to uczucie, którym nasz mózg stara się rozrzedzić wspomnienia, tak żeby nie były zbyt blisko siebie, aby nie było...

Chmura

Obraz
W zeszły weekend wybrałem się wypocząć w okolice Krosna, mam tam rodzinę, więc było gdzie się zadekować. W chwilach wolnych od nic nierobienia wybrałem się na wyprawę do lasu i na łąkę. Łąka w środku lasu, na której stoi nieczynny już szyb naftowy (tak, tamtejsze okolice to taki polski Texas). W momencie wejścia na trawę spod nóg zaczęły umykać pasikoniki. Było ich bardzo dużo, przy odrobinie sprytu można było je łapać. Po chwili trzymania w zamkniętej dłoni uspokajały się na tyle by można im było zrobić zdjęcie. Po dziabnięciu obrazka były humanitarnie wypuszczane na wolność. Tytułowa chmura uchwycona została w drodze, gdy formowało się olbrzymie parowe kowadło. Szczyt tego kowadła wyniósł się na taką wysokość przy której para wodna zamienia się w lód i chmura się rozwiała. Zestaw koników polnych można zobaczyć tutaj .