środa, grudnia 19, 2007

Łaska Bufetowej

Zdarzyło mi się być w lokalnym sklepie typu sam. Ujrzałem tam rzecz niezwykłą: kolejkę młodych mężczyzn do starszej kobiety. Po krótkiej chwili spostrzegłem że, każdy z kolejkowiczów w jednej ręce trzyma komórkę, kalkulator lub urządzenie przenośne, w drugiej zaś ogromniasty notatnik. Dodatkowo każdy z nich miał gdzieś na sobie oznaczenie firmy z którą jest związany (tak, to byli sławetni przedstawiciele handlowi). Czy zauważyliście, że niedostępne w handlu detalicznym czerwone bluzy polarowe zostały zawłaszczone przez przemysł mięsny? Jeśli zobaczysz kogoś w czymś takim to możesz mieć pewność, że jest to albo rzeźnik, albo sprzedawczyni z mięsnego.
Oni wszyscy czekali na widzenie z królową lokalnego handlu, kierowniczką sklepu. Ona zarządza tym kto zarobi, a kto nie. Jest panem i władcą swojego małego handlowego okrętu. Nic dziwnego, że słyszy się o zazdrosnych żonach handlowców, znani są z tego, że aby sprzedać swoje produkty wchodzą oni w małe pseudo-romanse ze sklepowymi królowymi, pamiętają o różnych okazjach (imieniny, urodziny), czasem dadzą kwiaty. Wszystko dla zysku. Przypomina mi to pewną tradycję, z Afryki, z okolic jeziora Kongo. Według niej, gdy właścicielka straganu na bazarze chce sprzedawać ryby z jeziora musi sypiać z dostawcą tychże ryb (co oczywiście powoduje niesamowity wręcz rozrost liczby chorych na AIDS wśród tamtejszej społeczności). Gdy porównać te dwa przypadki można dojść do wniosku, że wcale tak daleko nie poszliśmy z naszą cywilizacją.

4 komentarze:

Bartosz pisze...

a kupiłeś chociaż mięso?

Gluth pisze...

Pyry oraz kozie syry.

Nene pisze...

Co tu taki zastój? Już po świętach i nowy rok nastał a tu pusto.

Gluth pisze...

Najbogatsi są Ci co mają najwięcej czasu, mam kilka postów napisanych, ale nie upublicznionych.

To cisza przed burzą.

Prześlij komentarz