poniedziałek, czerwca 19, 2006

Kleszcze

Jako typowy paranoik, mam swoja fobie. Pasozyty. Tak, tak nie cierpie pasozytow, ale jako wyjatkowy paranoik mam swoj ulubiony najbardziej nielubiany typ pasozytow. Wszak nie bede nie lubil wszystkich, w koncu nie jestem masownikiem. Nie ruszaja mnie pasozyty wewnetrzne, o ile nie wylaza bezczelnie na zewnatrz. Nie napawaja mnie lekiem komary, pchly ani wszy, w koncu pija tylko od czasu do czasu i maja wybor.
Kleszcze, to jest to czego nie znosze. Siedzi toto geba w skorze i ssie i rosnie, nie czujesz a on sie Toba zywi. Prawie jak pakle, ale te to tylko na wielorybach. Po wczorajszym spacerze ubilem kilka takich pierdol, na szczescie zaden w skore nie byl wgryziony bo bym chyba pawia puscil. Przez moje paranoiczne podejscie nie moglem zasnac, spodziewajac sie najgorszego i stale czujac biegajace po skorze male robaczki. Uuuuu, az mie ciarki przeszly.
A co do pytan na temat mojej dlugiej nieaktywnosci, to mam na te pytania odpowiedz: pochorowalo sie troche, teraz czas wracac do zycia.

1 komentarz:

Bartosz pisze...

Trzeba uwazac, bo niszczac wieksza ilosc osobnikow danego gatunku ( w tym przypadku kleszcza)mozna doprowadzic do zaburzenia ekosystemu.A co za tym idzie doprowadzic do nieodwracalej w skutkach katastrofy ekologicznej!! Przeciez gdyby nie kleszcze to az strach pomyslec jak bysmy wygladali! Byc moze to nasi dalecy przedokowie!!!
Pamietaj : Szanuj kleszcza swego bo mozesz miec gorszego!

Prześlij komentarz