poniedziałek, lipca 24, 2006

Jaja w autobusie

Aby powrocic z pracy do domu musze przejechac przez cale miasto autobusem. Praktycznie rzecz biorac, musze przejechac jedna cala linie, od poczatku do konca. Wsiadlem wiec na poczatkowym przystanku w autobus, usadowilem sie wygodnie i pozwolilem kierowcy zabrac mnie w kierunku domu. W tym czasie kilka skrzyzowan dalej ciezki sprzet budowlany wypchany po brzegi cieplutkim asfaltem zatarasowal caly wyjazd z ulicy. Autobus ze mna w srodku dojechal do skrzyzowania. Kierowca popyszczyl do budowlanca, budowlaniec popyszczyl do kierowcy, kierowca popyszczyl w radio i zawrocil. Zgodnie z nauka wyniesiona z ulicy sezamkowej przejechalem to samo, tylko w odwrotnej kolejnosci. Pozniej jeszcze kawalek wycieczki za darmola i autobus wrocil na swoja zwyczajna trase a ja pomimo takich zawirowan na swoj koncowy przystanek przyjechalem z minutowym opoznieniem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza