czwartek, sierpnia 31, 2006

Sprawa się rypła

Otóż to moi mili parafianie, sprawa się rypła. Jako mężczyzna zainteresowany zmianami w branży obuwniczej od kilku sezonow zachodze w glowe jak to sie stalo. Co sie stalo zapytacie. Odpowiadam: buty - kulfony. Jak to sie stalo ze buty, ktore mozna nazwac wynaturzeniem dominuja na rynku obuwniczym. Nie tylko u nas ale i w calym bozym swiecie. W czyim chorym umysle uplongł sie pomysl na but ktory jest tak dziwaczny ze az utrudnia chodzenie. Myslalem, ze ot ktos glupote strzelil dla picu, a reszta podchwycila. Otoz nie, tu jest gorsza sprawa, znacznie gorsza. Pewien projektant mody (dawniej sie mowilo dyktator - zmiana nazwy, metody te same) umyslil sobie zestaw sukni. Bufiastych, ogromniastych, rozdmuchanych. Jego wizja, jego sprawa. Jako ze nie mogl modelek wypchnac na wybieg na bosaka, a zwykle buty (z malymi noskami) wygladaly smiesznie w zestawieniu z reszta, to zaprojektowal prawdziwe kulfony: ogromniaste koturny, dlugasne czuby. Chcial by buty pasowaly do sukien na pokazie.
Podobnie jak w zyciu, kilka osob tworzy i wymysla a reszta malpuje. Jego pomysl na buty bez przemyslenia i zrozumienia celu zostal przemalpowany i wcisniety nam, ciemnemu ludowi. Chcac, nie chcac zostalismy zmuszenia do katorgi z tymi wytworami (niestety, na skutek zmowy srodowiska, nikt sie nie wylamal).
Wniosek? Raczej przestroga: nie wszystko co modne jest tworcze, niewiele trzeba by sie w malpiszonka zmienic.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza