piątek, września 08, 2006

List

Kochanie!

W chwili gdy czytasz te slowa powinnas juz wiedziec wszystko. Caly swiat juz o tym slyszal. Pewnie masz mi za zle to co uczynilem. Prosze Cie jednak bys postarala sie mnie zrozumiec.
Byla to dla nas jedyna szansa, ostatnia szansa. To co Ci mowili to nieprawda. Przegrywalismy, upadek byl bardzo blisko, nawet nie wiesz jak blisko. To byl ostatni zryw. Zapytasz pewnie co czulem, gdy razem ze mna zginely miliony. Gdy moja reka zabilem starcow, kobiety i dzieci. Nie bylem sam, bylo nas dziesieciu, kazdy jeden wladny zniszczyc cala planete. Nie czulem zalu, dumy czy gniewu. Czulem strach. Dobre nie? Bohater, obronca sie boi. Zapytasz, dlaczego? Zglosilem sie na ochotnika, nie dla slawy czy ojczyzny. Zglosilem sie dla Ciebie. Chcialem byscie Ty i moj syn zyli w pokoju. By moje dziecko, wnuki i prawnuki zyl i umarl w spokoju. Mi tego nie dano
Samobojcy podobno sa skazani na potepienie. Wiedz, ze zawsze Cie kochalem i zawsze kochal bede. Powiedz mojemu synowi, ze jego ojciec byl czlowiekiem.
Modl sie za mna.

Przepraszam.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza