sobota, stycznia 06, 1990

Klucze

Klucze miała od bardzo dawna. Wbiegła do jego mieszkania.
- Chodź, spóźnimy się.- Przebiegła przez kuchnie.
- Wsta...- Wbiegła do sypialni.
Siedział w pozycji lotosu, na podłodze. Dookoła wysypany był krąg białego popiołu. Wewnątrz na rogach pentagramu z krwi, leżało pięć noży z ostrzami skierowanymi ku centrum tego przerażającego symbolu.
- Nie wygłup...- Gdy próbowała podbiec niewidzialna siła przygniotła ją do podłogi.
Krąg zapalił się błękitnym światłem. Pięć noży uniosło się w powietrze. Pęd powietrza wprawił ja w ruch wirowy wokół głowy mężczyzny. Po chwili zamiast noży powstał krąg, który zamienił się w półprzeźroczysty słup spowijający całą postać. Mężczyzna uniósł się w powietrzu i odezwał się.
- Kobieto, spójrz!
Wokół jego głowy zamigotało pięć twarzy. Wszystkie bardzo do siebie podobne.
- Pięć wcieleń przeklętego syna wschodu. Jam jest szósty syn przeklętego boga. Tyś jest tą, która przywoła siódme na ten świat. W chwili gdy nadejdzie z jego krwi powstanie czterech jeźdźców ostateczności.
- Nie wierzę ci. O co...
- Spójrz!
Kolejne obrazy migotały i tańczyły wokół niego.
- Spójrz!
Każdy z obrazów przedstawiał tego samego człowieka w strojach z różnych epok.
- Spójrz!
Zawsze blisko niego znajdowała się ta sama kobieta. Ależ to...-pomyślała.
- Spójrz!
Zawsze wiedli szczęśliwe życie, zawsze mieli trójkę dzieci.
- Spójrz!
Zawsze ginęła od tego samego sztyletu. Zawsze.
- Wybieraj!
Krąg zgasł. Latające sztylety zniknęły. On powoli osuną się na ziemię.
- Wybieraj – powtórzyło echo.
Podeszła do niego.
- Wstawaj, już jesteśmy spóźnieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz