środa, stycznia 10, 1990

Milczenie

Myślicie, ze was nie widzę. Widzę was. Takie małe, kaprawe oczka krążą wokół mnie. Szydzą, pala.
Przestańcie!
O, mój przystanek.
Tu jest cicho. Zieleń jest bezoczna. Nie patrzy na mnie. Po prostu nie patrzy. Nie widzę jej. Zieleń jest moim przyjacielem.
Musze wracać.
Szept. Szyderczy, jazgotliwy. Słyszę. Syczące jęki, jadowite zęby. Cisza! Chce ciszy! To co, że nie mówicie! Słyszę wasze szydercze myśli. Szyderstwo! Oszczerstwo!
Koniec!
Milczący przyjaciel. Zielona skora trwa w bezruchu. Gładzę stałość jego milczenia. Przyjacielu, milcz do mnie. Cisza jest mostem naszej przyjaźni. Milcz. Ja też milczał będę.
Barbarzyńca!
Warcząca bron, zbliża się. Milczący krzyczy rozrywanym ciałem. Mordercze oczy świdrują Przyjaciela. Usta obelgami ranią dusze. Przestani! Zamilcz! Patrz! Karze cię za grzechy. Błagaj o przebaczenie. Błagaj czerwienia. Patrz! Karmin wzroku. Umysł Twój cichą stalą uciszę. Milcz! Uciekasz?! W zieloności bielą uciekasz. W zieleń odejdziesz.
Cisza!
Milczę.
Milcz.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza